Kocimiętka i trawa dla kotów

Nasze koty lubią czasem podjadać nasze domowe roślinki. Obskubują zwłaszcza ich zielone listki. Przede wszystkim szkoda roślinek, poza tym nie wszystkie roślinki są zdrowe dla naszego kota. Niektórymi może się nawet zatruć. 

Co zrobić by kot nie objadał domowych roślinek?

Otóż sklepy zoologiczne oraz działy zwierzęce w hipermarketach zaopatrzone są w specjalną kocią trawę. Nazywa się to Kocimiętka. I jest to trawa wydzielająca specjalny zapach, który przyciąga naszego kota. I kot zjada ją, zamiast naszego domowego ogródka. Co więcej – dzięki tej trawie łatwiej przychodzi mu trawienie, także szybciej zlizane przez niego włosy zbijają się w kłaczki i nie zalegają tak długo jego żołądka.

Jak postępować z kocimiętką? Wystarczy kupić gotowe opakowanie Kocimiętki. Jest to zazwyczaj tacka z podłożem i ziarnami trawy. Podlewamy ją, jak każdą inną roślinę. Po kilku dniach wyrasta trawa. I to wszystko. Teraz należy tylko czekać, aż zainteresuje się nią nasz kot. A zapewniam, że niewiele kotów potrafi jej sobie odmówić :)

Kocie choroby i dolegliwości cz. 7 – Analiza moczu u kota, jak pobrać mocz kota?

Czasem pojawia się konieczność przeprowadzenia badań u kota. Np. trzeba zbadać mocz. A żeby go zbadać, trzeba pobrać próbkę. Jak to zrobić? Jak pobrać mocz kota?
Sposobów jest kilka i wszystko zależy od naszego kota, czy pozwoli na to.
Przede wszystkim można spróbować złapać kilka kropel moczu podczas gdy kotek siusia (podstawiając mu łyżeczkę lub naczynko).
Inny sposób to wysypanie z kuwety żwirku i pozostawienie jej pustej. Być może kot nabierze się i zrobi siku do takiej kuwety.
Można też położyć na żwirku folię spożywczą, wtedy kot zamiast do żwirku załatwi się na tę folię i w ten sposób zbierzemy próbkę.
Co jeszcze? W sklepach zoologicznych są specjalne granulki przeznaczone do zbierania moczu u kota. Profesjonalnie nazywa się to Podłoże do pobierania moczu od kotów. Jest to jednak dosyć drogie, ale jeśli nie będzie innego sposobu, to ten na pewno można wypróbować. Najważniejsze jest wszakże zdrowie naszego kota :)

Kocie choroby i dolegliwości cz. 6 – Jak podać kotu tabletkę?

Otóż zazwyczaj weterynarze podają kotu zastrzyki. Wystarczy przynieść kota do gabinetu, przytrzymać go, a weterynarz już zrobi swoje. Gorzej gdy weterynarz zaleci leczenie tabletkami. Powiem szczerze, że za pierwszym razem, gdy mój kot otrzymał tabletki byłam przeszczęśliwa. Bo po pierwsze nie trzeba było biegać do weterynarza, po drugie kot nie był kłuty, po trzecie – robienie zastrzyku mojej kotce nie należało do prostej czynność – ona się tak wyrywała, że musiało ją trzymać dwie silne osoby, żeby nie uciekła ze stołu :)
Tabletki niestety nie spodobały mi się jeszcze bardziej niż zastrzyki. Czemu? Bo strasznie ciężko jest je podać kotu. Kotu, który sprytnie omija je i wypluwa.

Kilka sposobów na podanie tabletki: 

1. wrzucenie tabletki do jedzenia – zazwyczaj jedzenie zostaje zjedzone, a tabletka nie ruszona, chyba, że ktoś posiada głupiego kota, co się na tym nie poznał, to zje on też tabletkę, ale nie należy na to liczyć,
2. rozdrobnienie tabletki i połączenie z jedzeniem – jedzenie zostaje nie ruszone, nagle kotu zaczyna smakować coś, czego nigdy nie chciał zjeść, jednak nie ma tam tabletki, więc chętnie to zjada :)
3. podanie tabletki bezpośrednio do pyszczka – i to jest najlepszy sposób, jednak trzeba wiedzieć jak to zrobić, bo kot jest sprytny i to naprawdę tak łatwo nie wychodzi. Przede wszystkim należy umiejscowić kota w jakimś miejscu, tak by nie mógł się ruszyć, wyrwać, uciec. Najlepiej jak ktoś go trzyma. Następnie jedną ręką otwieramy koci pyszczek i wrzucamy tabletkę. I.. zamykamy kotu pyszczek i trzymamy aż nie połknie tabletki. Przed puszczeniem kota najlepiej sprawdzić, czy tabletka została zjedzona. W innym wypadku kot wypluje gdzieś tabletkę. Moja np. biegała po mieszkaniu jak buldog, bo tabletka zaczęła się rozpuszczać jej w pyszczku i pieniła się okrutnie. Kot jest także na tyle sprytny, że potrafi ukryć tabletkę pod językiem.

Tak że podawanie tabletki kotu nie jest proste i wymaga wprawy. Ale po kilku razach można znaleźć najlepszy sposób na naszego zwierzaka :D

Kocie choroby i dolegliwości cz. 5 – Mój kot ma wyciągnięty język

Wyciągnięty język u kota może być zarówno normalnym zjawiskiem, jak i objawem choroby. Jak to odróżnić?
Przede wszystkim koty wyciągają język, gdy jest im gorąco. Jest to ich sposób na wyrównanie temperatury. Z reguły nie trwa to długo, kilka – kilkanaście minut, po czym kot trzyma już język w pyszczku.
Jeśli jednak nic nie wskazuje na to, żeby było mu za gorąco, lub ten objaw utrzymuje się długo, np. kilka godzin warto udać się do weterynarza. Nasz kot może mieć bowiem zapalenie dziąseł. W tym wypadku weterynarz zaaplikuje mu odpowiednie leczenie, najczęściej zastrzyki przez kilka dni. Objawy powinny zniknąć już na następny dzień. Zresztą bardzo dobrze, że tak szybko, gdyż kot z językiem na wierzchu wygląda nieco głupawo i pomimo, że wiadomo, że to wynika z choroby, to ciężko się choćby nie uśmiechnąć patrząc na naszego kotka z tym przygryzionym języczkiem :)

Kastracja kota

Tak jak sterylizuje się kotki, tak również można pozbawić organów rozrodczych kocie samce. Po co? Pierwsze to gdy nie chcemy żeby został tatusiem (choć to raczej nie jest problem właścicieli kotów, tylko kotek). Drugie to sprawa bardziej męcząca i przekonująca do zabiegu. Mianowicie – dorastający kocur uwielbia znaczyć teren. Tak więc wszystkie miejsca w domu, ubrania, książki, kanapy w szybkim czasie zamienić się mogą w miejsca oznaczone kocim moczem. Nie muszę chyba opisywać, że wydzielający się zapach nie jest przyjemny. I nikt nie lubi spać ani otaczać się zapachem uryny. Tak więc jak tylko zobaczymy, iż nasz kot zaczyna siusiać poza kuwetą pójdźmy do weterynarza i wykastrujmy go.

Jak przebiega kastracja?

Ten zabieg jest o wiele prostszy niż sterylizacja u kotki, bo wszystkie narządy wymagające „ingerencji” są na wierzchu. Jest też mniej kosztowny (z reguły kosztuje połowę tego co sterylizacja). Zabieg trwa krótko, kot dochodzi do siebie niemal natychmiast (jak tylko zejdzie z niego środek usypiający). Co potem? Jak i kotka, może stać się bardziej leniwy, na pewno rośnie szybciej i jest większy od swoich niewykastrowanych braci. No i przestaje sikać po kątach. Chyba że aż tak zdąży się do tego przyzwyczaić – stąd najlepiej zabrać się za kastrację jak najszybciej, by uniknąć takiego typu niespodzianek

Sterylizacja kotki – jak przebiega, kiedy robić, wady i zalety

Sterylizacja kotki, czyli pozbawienie kotki możliwości rozrodczych.

Jakie są plusy?

Przede wszystkim kotka nie przyniesie nam małych kociąt, nie będzie miała rui – a więc można zapomnieć całkowicie o objawach rui, sterylizacja jest także lepsza niż zastrzyki hormonalne, bo nie powoduje niechcianych chorób u kotki.

Jakie minusy?

Kotki zazwyczaj stają się spokojniejsze, bardziej senne, mniej się ruszają, a w związku z tym także bardziej i szybciej tyją i się powiększają. Ale nie jest to regułą – wystarczy dbać o ruch naszego kota i nie przekarmiać go :)

Sterylizacja – jak i kiedy?

Według większości weterynarzy sterylizację można zrobić już po pierwszej rui. Przeprowadza się ja w gabinecie weterynaryjnym, pod narkozą. Zabieg trwa kilka godzin. Podczas niego usuwane są rozrodcze organy kotki. Jak wygląda to w praktyce? Przede wszystkim o szczegóły zapytajmy weterynarza. Ale zasadniczo: przynosimy naszego kota do gabinetu weterynaryjnego na umówioną godzinę. Kot powinien być w miarę na czczo. Przy nas kot dostaje zastrzyk usypiający i zasypia. Potem my opuszczamy gabinet, a kotką zajmują się lekarze. Po kilku godzinach przychodzimy po odbiór kota – kotka jest już wybudzona, jedynie trochę ogłupiała. Na brzuszek ma założony specjalny kubraczek (by nie lizała się i nie drapała po szwach). Dochodzi do siebie już w zasadzie na następny dzień. Zaraz po sterylizacji, a raczej po narkozie, jeszcze przez kilka godzin można oglądać nietypowe zachowanie naszego kota – traci równowagę, chwieje się, dziwnie miauczy.. Moja kotka na przykład chodziła na dwóch przednich łapach, a tylnie za sobą ciągnęła. Na koniec.. śpiewała.. :)
A, mogę tylko dodać, że im wcześniej sterylizację się przeprowadzi tym lepiej dla kotki. Moja, ze względu na trudność z podjęciem decyzji na taki zabieg, miała ją dopiero w wieku ok. 10 lat. Okazał się, że był to ostatni moment, bo po przyjęciu kilku zastrzyków hormonalnych jej narządy rodne już zaczynały być zmienione i powiększone. Na szczęście udało się i kotka grzecznie teraz tyje :)

Jeszcze kwestia ceny – tu niestety każdy gabinet weterynaryjny może podyktować różną cenę. Zasadniczo będzie to ok. 150 zł.

Zastrzyki hormonalne na ruję

Jednym z częściej stosowanych sposobów na zatrzymanie rui są zastrzyki hormonalne. Kiedy wystąpi ruja biegniemy do weterynarza, by zaaplikował taki zastrzyk kotce. Po kilku godzinach wszelkie objawy rui ustępują, miauczenie się kończy, kotka jest spokojna, my możemy spokojnie spać...do następnej rui, która jednak już nas tak bardzo nie przeraża... Choć może nieco powinna. Czemu? Dlatego że zastrzyki hormonalne niestety nie pozostają bez wpływu na organizm kotki. Po kilku (kilkunastu) takich zastrzykach kotka może dorobić się raka narządów wewnętrznych (macicy, jajników itp). Stąd nie należy zbyt długo tych zastrzyków stosować. Jeśli nie chcemy mieć małych kociąt najlepiej poddać kotkę sterylizacji. Jednak z doświadczenia wiem, że ciężko podjąć taką decyzję, i przez kilka kolejnych lat jednak wybiera się zastrzyki. Pamiętajmy jednak by nie zwlekać zbyt długo. To może się źle skończyć dla naszej kotki !

Sposoby na ruję, Jak przetrwać ruję ?

Otóż sposobów na ruję jest kilka. Najprostsze, ale o raczej małej skuteczności nie wymagają wizyty u weterynarza, zastrzyków i operacji.

Niektórzy hodowcy kotów po prostu olewają i nie zwracają uwagi na tarzającą się kotkę. Nawet jej nie głaskają, nie dotykają. Sposób o tyle dobry, że kotka nie widząc zainteresowania, jak i nie będąc łagodzona głaskaniem zapomina o swoich potrzebach i szybciej „wraca do siebie”.

Inni posiadacze kotek z rują nie potrafią przejść obok tego miauczenia obojętnie, przejmują się razem z kotką (lub bardziej niż ona). Ci głaszczą kotkę, rozpieszczają, próbują zabawiać, ba.. nawet ją noszą na rękach przez całe dnie i noce...

Sposoby te są jednak mało efektywne. Skuteczniejsze są zastrzyki hormonalne oraz sterylizacja. Ale o tym w następnych postach.

Ruja - jak się objawia ? jak rozpoznać ruję ?

No cóż, jak i u ludzi, tak i u kotów – hormony zaczynają buzować, kotka jest bardziej pobudzona, i mówiąc bezpośrednio – chce jej się kota. W tym stanie lepiej naszej kotki nie wypuszczać na dwór, bo bez wątpienia wróci z małymi kotkami w brzuszku :)
To wszystko niby nie brzmi tak strasznie.. ale.. Wystarczy spytać jakiegokolwiek właściciela kotki z rują co o tym myśli, a zapewniam – usłyszy się bardzo niewiele cenzuralnych słów :)

Jak rozpoznać ruję?

Tu też nie powinno być problemu. Nawet niedoświadczony hodowca pozna, że to właśnie to. Kotka zaczyna się bardziej łasić, ocierać, niemal szorować łebkiem po dywanie i wystawiać pupę do góry. To jeszcze nie byłoby najgorsze. Jednak do tego przymilania się kotka wydaje odgłosy – miauczy, i to miauczy non stop, często jej „głos” jest nieco zmieniony. Potrafi miauczeć na wdechu i na wydechu, bez otwierania pyszczka. I to jest POTWORNE. Pomyślmy, że to trwa kilka dni, a ona tak bez przerwy potrafi.

Moja kotka ma ruję ! Co robić ?

Każdy właściciel kotki to przeżywa. Te kilka potwornych dni ze swoją kotką podczas gdy ona ma ruję!

Co to takiego ruja?
To po prostu kilka dni, kiedy nasza kotka może zajść w ciążę i mieć małe kociaki. Pierwsza ruja pojawia się pomiędzy 6-12 miesiącem życia kotki, następne występują różnie, jak mamy szczęście to raz na rok, jak szczęścia mamy mniej to i raz na miesiąc. Zasadniczo ruja to coś takiego co męczy wszystkich: i kota, i właścicieli, i otoczenie, które ma uszy :)

Pielęgnacja kotów – Jak czyścić kotu uszy ?

Przy zabiegach pielęgnacyjnych naszego kota nie można zapomnieć oczywiście o czyszczeniu uszu. Niestety nasz kot sam sobie z tym nie poradzi, pazurkiem nie wydłubie brudków, więc musimy mu w tym pomóc :)

Czyścić uszy kotu należy przy użyciu zwyczajnych patyczków kosmetycznych. W zależności od stopnia zwariowania i nieobliczalności kota możemy go posadzić sobie na kolanach, zostawić leżącego na łóżku lub też zawołać kilkoro sąsiadów, którzy pomogą nam kota przy zabiegu utrzymać w miejscu :) Bez względu na rodzaj zastosowanego „przytrzymania” następnym krokiem jest odchylenie kociego łebka na bok, złapanie palcami kociego ucha, tak byśmy widzieli jego wnętrze i wyczyszczeniu usznego otworu patyczkiem. Postarajmy się robić to jak najdelikatniej i nie za głęboko, by nie uszkodzić przewodów słuchowych kotka !

Kocie choroby i dolegliwości cz.4 - Mój kot drapie się po uszach

Świerzb to jedna z częstszych kocich chorób. Po czym to poznamy? Przede wszystkim nasz kot zacznie drapać się po uszach (uchu) i będzie to robił ze zdwojonymi siłami, dużo częściej niż zwykle. Poza tym nie będzie dał się do tego chorego uszka dotknąć, będzie je zwijał, kręcił łebkiem, tak że mimo najlepszych chęci nie zajrzysz do niego. Jeśli jakimś cudem uda ci się ta akcja to co najwyżej obejrzysz brudne ucho – oczywiście kot wyczyścić go sobie nie da! I po czwarte - będzie mu z tego ucha śmierdziało.

Jeżeli nasz kot ma powyższe objawy to nie pozostaje ci nic innego jak zapakować go do klatki i zanieść do najbliższego gabinetu weterynaryjnego. Niestety w tym wypadku bez pomocy weterynarza się nie obejdzie :)
Najczęstsze leczenie polega na aplikowaniu przez kilka kolejnych dni przepisanych kropelek do uszu oraz systematycznemu ich czyszczeniu przy pomocy patyczków kosmetycznych. Weterynarze dodatkowo lubują się w kłuciu naszych kotów, więc zapewne twój pupilek dostanie również wzmacniający zastrzyk. Na szczęście w większości przypadków ingerencja weterynarza kończy się na tej jednej wizycie i reszty leczenia możemy dokonać samodzielnie w domu :)

Kocie choroby i dolegliwości cz.3 – Mój kot jest uczulony na jedzenie

Jak wspominałam poprzednio koty mogą być również uczulone na pewne rodzaje pokarmów. Objawem tego może być m.in. utrzymująca się biegunka. W pierwszej chwili oczywiście nikt z nas nie będzie umiał stwierdzić, na co konkretnie tak reaguje koci organizm i określić, które składniki są dla niego szkodliwe. Należy więc stopniowo wyeliminować poszczególne pokarmy.

Pierwszy krok to zrobienie kotu krótkiej głodówki. Gdy organizm kota się uspokoi i nasz kot nie będzie biegał co i rusz do kuwety możemy rozpocząć Test. Polega on na tym, by wprowadzać do kociej diety stopniowo kolejne pokarmy i obserwować, po którym kot dostanie znowu biegunki. Czyli np. pierwszego dnia podajemy paszteciki, drugiego dodajemy gotowane mięsko, potem surowe. I obserwujemy. Jeśli nasz kot faktycznie nie przyswaja jakiegoś pokarmu na pewno to wychwycimy.

U mojej kotki np. okazało się, że źle służy jej mleko i wołowina. W tej chwili, po kilku latach, wołowinę wcina aż jej się uszy trzęsą i nie ma już żadnych uczuleniowych objawów. Tak więc raz na jakiś czas można próbować podawać kotu coś na co był wcześniej „uczulony”, być może okaże się, że już mu przeszło :)

Kocie choroby i dolegliwości cz.2 - Mój kot ma biegunkę

Tak samo jak i ludziom, kotom też może przydarzyć się rozwolnienie :) Najczęściej związane jest z tym, że kotek zje coś nieświeżego lub zje czegoś zbyt wiele. Biegunka u kota może być związana również w uczuleniem na pewien rodzaj pokarmów. Ważne jest więc, by w pierwszej kolejności ustalić, co wywołało tę przykrą dolegliwość u naszego pupila.

Po pierwsze – bez paniki! Jeśli kotek raz zrobi rzadszą kupkę to naprawdę nic strasznego. Przejmować należy się zacząć, kiedy ten stan trwa dłużej, a nasz zwierzaczek biega częściej niż zwykle do kuwetki i zostawia w niej taką niespodziankę.

Po drugie – sprawdźmy co mogło spowodować rozwolnienie. Być może zaserwowaliśmy kotkowi jakąś całkiem nową potrawę lub np. jedzenie w miseczkach leżało zbyt długo i się popsuło.

I po trzecie – jak zaradzić? Jeśli rozwolnienie u naszego kotka trwa dosyć długo odstawmy mu na cały dzień wszelkie pokarmy. Ewentualnie po kilku godzinach podajmy mu suchy pokarm. Taka mała głodówka na pewno dobrze zrobi mu na żołądek. Do tego koniecznie pilnujmy, by kotek pił dużo wody. Jeśli na codzień kot pije mleko, również je odstawmy i zastąpmy na ten czas wodą!

Jeśli te dolegliwości utrzymują się dłużej, czyli powracają po przywróceniu kotu normalnego jedzenia, najprawdopodobniej nasz kot ma uczulenie na któryś z pokarmów. O tym jak wyeliminować te składniki napisze w następnym poście.

Kocie choroby i dolegliwości cz.1 – Mój kot wymiotuje

Gdy nasz kot zacznie wymiotować nie panikujmy. U kota może to bowiem wcale nie oznaczać żadnej choroby, a wręcz przeciwnie – może to być zjawisko jak najbardziej naturalne. Koty, kiedy się myją połykają pewne ilości swoich włosów, które potem zalegają w ich żołądku. Gdy zgromadzi się ich znaczna ilość, koty potrzebują je wydalić. No i tak się składa, że pozbywają się ich wymiotując je :)

Jednym słowem – gdy nasz kot zwymiotuje, przyjrzyjmy się, czy nie zwrócił włosów. Jeśli tak, to nie ma się czym przejmować (chyba że trwa to dłuższy okres czasu). Jeśli wymiotuje samym pokarmem, może to oznaczać, że się czymś zatruł, coś mu nie posłużyło – zróbmy mu wówczas dietę-głodówkę na jeden dzień. Kotu nic nie będzie jak nic raz nie zje, za to powinno pomóc mu na kłopoty z żołądkiem. W obu przypadkach należy pamiętać by podawać kotu duże ilości wody, tak by się nie odwodnił. I oczywiście dopilnować by cokolwiek wypił.

No i, podobnie jak w przypadku ludzi – gdy dolegliwości utrzymują się dłuższy czas skorzystajmy z pomocy weterynarza.

Kotu chyba coś dolega – iść do weterynarza, czy nie ?

To często zadawane pytanie, szczególnie przez nowych właścicieli kotów – kiedy należy wybrać się do weterynarza? Jakie objawy powinny nas u kota zaniepokoić?

Przede wszystkim powinniśmy zwrócić uwagę na nietypowe zachowanie kota. Kiedy na codzień jest rozrabiający, a nagle staje się ospały i osowiały, to znak, że coś może mu dolegać. Z bardziej widocznych objawów, które powinny nas zainteresować to wymioty, biegunka, osłabienie, oznaka, że coś go boli, drapanie się po uszach, bardziej obfite wypadanie sierści, kłopoty z załatwianiem się, niechęć do jedzenia i picia, katar, i wiele innych, które mi teraz nie przyszły do głowy.

Oczywiście nie wszystko to musi oznaczać jakąś straszliwą chorobę, więc nie wpadajmy od razu w panikę. Również nie ma po co bezsensownie stresować kota wizytami w gabinecie weterynaryjnym – najpierw spróbujmy przedzwonić do weterynarza i spytać, czym może być spowodowane to co obserwujemy u naszego kota. I często taka konsultacja będzie wystarczająca.

W przypadkach większych schorzeń przypuszczalnie będzie trzeba przejść się z kotkiem do weterynarza. Nie martwmy się jednak na zapas – większość chorób, szczególnie tych wcześnie wykrytych, da się szybko wyleczyć i zazwyczaj wystarcza kilka zastrzyków lub tabletek, by nasz kot wyzdrowiał.

Jak zajmować się kotem cz.3 - Najlepsze zabawki dla kotów

W sklepach z artykułami dla zwierząt, a także w hiper- i supermarketach, znajdziemy cały zestaw różnorodnych zabawek dla kotów.

Najbardziej popularne i rozpowszechnione są małe, mniej lub bardziej futrzaste myszki. Najczęściej w kolorach szarym, białym i czarnym, choć można spotkać i myszy bardziej nietypowe np. czerwone. Co poniektóre mają w swoich wnętrznościach umieszczone dzwoneczki – ma to bardziej przyciągnąć uwagę naszego koteczka.
Poza myszkami znajdziemy różnego rodzaju ptaszki i kolorowe papużki, często na gumowych, rozciągliwych sznureczkach. Kulki i piłeczki – z otworami lub bez, nasączone kocimiętką (to taki zapach, który bardzo intryguje koty), kulki miękkie, kulki twarde, kulki większe i mniejsze, mniej lub bardziej kolorowe, etc.

Ostatnio znalazłam także ni mniej ni więcej tylko SPA dla kotów! Na okrągłej podstawie umieszczonych jest kilka wałków masujących (na których ponoć kot będzie się masował), a w samym środku znajduje się taka gumowa główka, na której kot może masować sobie dziąsła. Nie napisali tylko, jak przekonać kota, żeby tego używał.. :)

O, no i zapomniałam jeszcze o kilku innych artykułach! Dla kotów znajdziemy także cały zestaw różnorodnych w kolorze i kształcie drapaków do pazurów, a także stojaki z półeczkami na różnych wysokościach oraz tunelami – nasz kot może po nich skakać, czołgać się i ukrywać w tunelach.

Wybór jak widać jest spory, ale nie zdziwcie się, jak wasz kot oleje wasze starania i te wszystkie zabawki. I tak zawsze najlepszym do zabawy okaże się zwykły śmieć na podłodze, albo coś innego co kot sobie wynajdzie w naszym domu :)

Jak zajmować się kotem cz.2 – Zabawa z kotem

Zasadniczo nie musimy poświęcać całych dni na zabawę z kotem. Tak naprawdę wystarczy 15-30 minut dziennie. Kot się zdąży wybiegać, poczuje, że nie jest odizolowany od całej rodziny. Generalnie wszyscy będą szczęśliwi :)

Jak się bawić? Wszystko zależy od naszej pomysłowości. Jak kotek jest chętny to wystarczy pobiegać z nim po całym domu, o ile oczywiście mamy na to siłę. Od razu uprzedzam – kota nie tak łatwo zmęczyć!
Jeśli nie chcemy biegać pobawmy się z kotkiem w inny sposób. W sklepach jest taki wybór zabawek i akcesoriów do zabawy z kotem, że na pewno coś znajdziemy. W zależności więc od tego co mamy na składzie w domu możemy np. rzucać kotu myszki do złapania. Niektóre kotki świetnie aportują i przynoszą taką myszkę z powrotem w pyszczku. Słodziusio to wygląda :) Możemy też machać ćwierkającą papugą na sznurku – kotek chętnie będzie ją łapał w łapki lub w pyszczek. Zabaw można wymyślić mnóstwo, ale prawda jest taka, że możemy nakupować tysiące przeróżnych zabawek – nasz kot i tak się prędzej czy później nimi znudzi (raczej prędzej), a jedyną, najlepszą zabawką pozostanie... zwykła, maleńka papierowa kulka...

Dobrą rozrywką dla kota są również „żywe zabawki”, czyli latające muchy, ptaki za oknem oraz ryba w akwarium. Można patrzeć na to godzinami. Kot jest naprawdę niesamowity w dążeniach do złapania ofiary w swoje łapki. Ale Uwaga! Koty są sprytne, spokojnie złapią tę muchę, jak zostawicie otwarte okno to wyskoczą za ptakiem, a gdy nie dopilnujecie to wasza złota rybka zakończy swój żywot w kocim pyszczku!

Jak zajmować się kotem cz.1 - Co koty potrafią

Zasadniczo, jak już wiemy, koty chodzą swoimi drogami i doskonale potrafią zająć się sobą same. Mają również niespożyte zasoby energii, co często potrafią pokazać. Nie rzadko znajdziemy naszego kotka uwieszonego na górnej krawędzi drzwi, zjeżdżającego po firankach, biegającego pod sufitem po szafkach albo na czubku choinki w czasie świąt. W niedługim czasie obgryzione rośliny domowe i zrzucone doniczki staną się dla nas naturalnym obrazkiem po wejściu do domu, a widząc walający się wszędzie, porozrywany papier toaletowy odetchniemy z ulgą, że dziś „tylko tyle niespodzianek na nas czekało”.
To wszystko jest całkiem normalne i nie unikniemy tego typu ekscesów - kot to w końcu kot. Jednak możemy pokazać naszemu pupilowi inne sposoby rozładowania energii, jak choćby przez codzienną z nim zabawę (o zabawkach dla kotów napiszę w jednym z następnych postów). Jak kotek się wybiega to będzie miał mniej siły na psoty :)

Dla pocieszenia – im kotek starszy tym mniej szaleje. Ale w pierwszych, najmłodszych latach możemy spodziewać się wszystkiego. Zresztą im dłużej nasz kotek będzie wariował, tym lepszą będzie miał sylwetkę, nie otłuści się, będzie po prostu zdrowszy. W późniejszych latach (lub i we wcześniejszych po sterylizacji) koty zalegają na kanapie i jedyne co robią to śpią i jedzą. No i tyją. Na zabawę chęci oczywiście już nie mają, bo z roku na rok coraz ciężej im się podnieść z tej kanapy. Cieszmy się więc z psot naszego kotka jak długo się da. Kot, który wariuje i szaleje jest zabawniejszy niż ten co tylko śpi, choć w obu przypadkach jest kochany i cudowny :)

Czy koty kojarzą, poznają i pamiętają ?

Moja kotka od zawsze miała upatrzone osoby, którym dawała robić ze sobą wszystko. M.in. mnie :) Na innych fukała i prychała, albo ewentualnie dawała się pogłaskać. W jakiś sposób musiała nas więc poznawać i kojarzyć :) Jednak kiedyś wydawało mi się, że ta pamięć kocia jest raczej krótkotrwała. Nie mogłam bardziej się pomylić. Tak się złożyło, że wyjechałam na dość długi czas i nie widziałam mojego kota ponad rok. Jakież było moje zdziwienie, kiedy po takim okresie w drzwiach powitał mnie miauczący kot ze słodkim buziaczkiem :) Naprawdę słodziusie :D

Tak więc kochani, mimo że może na to nie wygląda, to koty również kojarzą nas, poznają że to właśnie my i pamiętają nas. I to naprawdę długo :)

Sposoby na wychowanie kota

Chcielibyście, aby Wasz kot był posłuszny? reagował na imię, na komendy? robił bądź nie robił czegoś?
Zapomnijcie o tym :) To KOT.

Kot ma wszystko pod ogonem. Kot chodzi swoimi drogami i toleruje was, bo mu jeść dajecie :) To kot ustala w domu co można, a co nie. To on wymaga. Kot pójdzie spać w swoim koszyczku dlatego, że właśnie tego chce, a nie bo ty tak sobie życzysz. Kot przyjdzie się do Ciebie przytulać, bądź pogłaskać dlatego, że ma właśnie na to ochotę. Przybiegnie do Ciebie do kuchni, ale nie dlatego że usłyszał swoje imię i biegnie ci na spotkanie – on wie, że dostanie jedzenie :)

Ale oczywiście można próbować :) Jakiś skutek zawsze będzie, ale każdemu pewnie znudzi się po jakimś czasie wieczne zrzucanie kota ze stołu czy z łóżka. Zresztą jak tylko obrócisz głowę to on i tak zrobi to czego mu zabraniasz :)

Jednak w pewnym zakresie udaje się kota wychować, np. da się nauczyć kota korzystać z kuwety. Cieszmy się więc tym sukcesem i dalej kochajmy naszego kotka :)

Gdzie koty śpią ?

Otóż koty śpią wszędzie, a dokładniej - tam, gdzie mają właśnie ochotę się zdrzemnąć :) I nie ma na to rady. Możecie kupić kotu 1000 posłań różnego kształtu i koloru (pełno takich w sklepach zoologicznych wśród akcesoriów dla kotów), ułożyć kocyki, wycieraczki, czy na czym jeszcze chcecie kotka położyć, on i tak zaśnie w miejscu, które jemu się najlepiej spodoba. Najczęściej nie tam gdzie wy byście chcieli :)

Moja kotka na przykład przez swoje 10 lat (bo tyle właśnie ma) zdążyła upatrzyć sobie mnóstwo ulubionych miejsc noclegowych. Na początku, kiedy była bardzo malutka spała z nami w łóżkach, mi na głowie, a mojej siostrze przy brzuchu. Potem przeniosła się w nogi - w ciągu nocy zaliczała wszystkich domowników, nigdy nie było wiadomo, o której godzinie przyjdzie spać właśnie do ciebie :) Następnie upatrzyła sobie stary sweter mojej mamy oraz miejsce.. o zgrozo! na stole!! I miauczała dopóki nie ułożono jej sweterka na stole. Potem szła na nim sobie spać. Teraz ma całe swoje łóżko w swoim pokoju i tam sobie śpi. Jak widzicie koty potrafią być zmienne i wymagające.

Z ciekawostek – kotka mojej siostry uwielbia zasypiać w.. kuwecie mojej kotki. Ot, po prostu żwirek jej odpowiada :)

Pokarm dla kotów cz.4 – co można dać kotom z naszej lodówki

Oczywiście nie musimy ograniczać diety naszego kota do tych wszystkich Whiskasów, pasztetów i innych przetworzonych i gotowych pokarmów. W naszej kuchni znajdziemy wiele zdrowych i pożywnych kocich przysmaków.

Z mięs możemy podawać przede wszystkim świeże i surowe: wątróbkę, wołowinę i drób (indyk, kurczak). Także te same mięsa w wersji gotowanej i duszonej. Do tego gotowane lub smażone ryby (bez smażonej skórki i bez ości). Przeróżne rodzaje wędlin, biały ser, surowe żółtko, jogurty, tuńczyk w sosie własnym i wiele wiele innych.

Należy tylko pamiętać, by nie były to rzeczy zbyt tłuste i słodkie oraz by nie przesadzać z ich ilością. No i dokładnie tak jak i u ludzi - należy komponować naszemu kotu zróżnicowane posiłki. W ten sposób zapewnimy mu dietę bogatą we wszystkie niezbędne mu witaminy i związki. No i dodatkowo nie będziemy narzekać na to, że znudzony ciągle tym samym daniem nie chce go ładnie zjadać :)

Pokarm dla kotów cz.3 – kocia dieta

Jak podawać kotu jedzenie? W jakich ilościach i jakie? Jak bardzo zróżnicowane? To wszystko zależy trochę i od kota i od właściciela. Oczywiście im kot starszy tym więcej je.

Podstawowa rzecz, o jakiej trzeba pamiętać to to, że koty jedzą małymi porcjami, często podchodzą do miseczki. Nie przerażajmy się więc tym, że kotek nie chce jeść i „na pewno jest chory”, bo nie wylizał miski do czysta. Zostawmy mu to jedzonko jeszcze na jakąś godzinkę i dopiero potem sprzątnijmy.

W zależności od tego jak przyzwyczaimy kota będzie on jadł dwa, trzy, albo milion razy dziennie. Najlepiej nie przekarmiać zwierzaka. Podawać mu zwykłe porcje naprzemiennie: pasztecików, gulaszy i innych, natomiast cały czas do dyżurnej miseczki można mu wysypywać suchy pokarm. Gdy kotek będzie głodny to pożywi się właśnie nim.

Oczywiście do tego wszystkiego nie zapomnijmy dać mu pić :) Mleko lub woda powinny być przez całą dobę dostępne dla kotka, codziennie zmieniane na świeżą porcję. Mleko oczywiście nawet częściej.

Pokarm dla kotów cz.2 – żywienie młodych kotów

Bardzo młodym kotom wystarczy podawać zwyczajne mleko. Najlepiej kilka razy dziennie w małych ilościach – koty lubią podchodzić po kilka razy do miseczki, jeść lub pić małymi porcjami, więc dobrze jak coś zawsze na nie czeka. A mleko, jak to mleko – szybko może skisnąć lub po prostu się zakurzyć. Ale może okazać się, że mleko będzie nieodpowiednie. Moja kotka miała np. biegunkę po mleku i szybko musieliśmy przejść na inny rodzaj pokarmu.

A innych pokarmów również jest sporo. Trzeba tylko wybierać te dedykowane dla młodych kociąt, najczęściej są opatrzone napisem Junior. Są to trochę lżejsze paszteciki, gulasze, mięska w sosie. Na pewno wśród produktów Whiskasa takie można znaleźć. Do tego suchy pokarm, który może dłużej poleżeć. A do picia – najzwyklejsza woda. I to wystarczy :)

Pokarm dla kotów cz. 1 - co jedzą koty

Zapewne każdy przeszedł choć raz przez tę część wielkiego marketu dedykowaną zwierzętom. Pełno tam różnego rodzaju karmy, w dużej większości dla psów i kotów. Wybór jest przeogromny. Co zatem kupić dla naszego miauczącego przyjaciela?

Przede wszystkim pokarm należy dobrać do wieku kota. Inaczej bowiem żywi się malutkiego kotka, a inaczej dorosłego. Ale o tym zaraz.

Na sklepowych półkach znajdziemy więc pokarm dla kotów w postaci pasztecików, mieszanek, gulaszy, puszek z różnorodną zawartością oraz pokarm suchy. Dobrze kupić wszystkiego po trochu, wtedy na pewno zapewnimy naszemu kotkowi odpowiednią dietę. W między czasie i tak wyjdą na jaw preferencje naszego zwierzaczka – jedno będzie jadł chętniej, drugiego nie zje wcale. Moja np. upodobała sobie pulardę w sosie, tuńczyka w sosie własnym (takiego dla ludzi) oraz wszelkie dania z byka. Natomiast popularnym Whiskasem można ją ganiać po całym domu i i tak nie zje :)

Firm produkujących pokarmy dla kotów również znajdziemy sporo. Ale powtórzę to co wyżej – dajmy spróbować jedzenie naszemu kotu, on sam wybierze co będzie jadł. Czy to będzie Whiskas, Friskies, czy jeszcze jakiś inny koci producent.

Kot na smyczy, czyli spacer z kotem

Z reguły z kotami na spacery nie wychodzimy. Niektóre same sobie wychodzą i wracają kiedy chcą, ale takim żadnych akcesoriów spacerowych nie potrzeba :)

Jeśli już jednak postanowimy wyjść z kotkiem na spacer nie radziłabym go brać luzem, bo zawiśnie na pierwszym drzewie i trzeba będzie wzywać straż pożarną :) Tu przydadzą się nam Smycze dla kotów.

Smycz dla kotów jest nieco inna niż ta dla psów. Kota bowiem obwiązuje się nie tylko przy szyi, ale również na brzuchu, między łapkami. Proponuję przed wyprawą na spacer przyzwyczaić kota do tego urządzenia. Pierwsze kroki są bowiem dosyć zabawne. Kot, nieprzyzwyczajony by coś go krępowało, na początku szoruje brzuchem po podłodze, łapkami ciągle sięga do szyi próbując pozbyć się „nieprzyjaciela”. Oczywiście nie udaje mu się to i w końcu zaczyna chodzić normalnie.

Na dworze nasz kot może dostać oczopląsu. Pierwszy raz widzi trawę, drzewa, no i tyyyyle kuszących ptaków. Dlatego też kupmy smycz krótką i nierozwijalną. Kot na widok ptaka głupieje, więc szybko może się okazać, że będziemy go szukać na czubku drzewa, gdzie akurat postanowi się na niego zaczaić...
Inne zagrożenie w tym wypadku to takie, że jak niechcący spadnie nam z tego drzewa to może zaczepić się na smyczy i udusić. Trochę to makabryczne, ale warto o tym wiedzieć.

Klatki dla kotów, czyli jak transportować kota

W sklepach są bardzo fajne klatki transportowe dla kotów – takie dwie miski jedna na drugiej spinane w środku zaczepami z kratką przy wejściu/wyjściu. Są bardzo wygodne. Szczególnie możliwość zdjęcia góry u nas okazała się bardzo wygodna. Frycia bowiem strasznie się stresowała wizytami u weterynarza, a już postawienie jej na tym blaszanym stole graniczyło z cudem. W związku z tym na czas badania czy dawania zastrzyków pozostawialiśmy ją w dolnej części klatki, po całej akcji zamykaliśmy ją i braliśmy do domu. Kot się czuł lepiej, nie wyrywał się i był spokojniejszy siedząc cały czas „u siebie”. :)

Klatka transportowa to także niezbędne urządzenie do przewożenia kota środkami lokomocji, również samolotem. W samolocie trzeba pamiętać o dodatkowych wymogach, takich jak zaszczepienie kota przed podróżą, wszczepienie specjalnego czipa, uspanie kota na czas lotu (o ile jest to wymagane), itp.

Czy obcinać kotu pazurki ?

Ktoś kiedyś pouczył mnie, że kotu należy obcinać pazurki. Są nawet specjalne obcinacze do pazurków. Jedno co, to trzeba uważać, żeby nie uciąć ich zbyt krótko, bo mogą wtedy wrastać. No, a to naszemu kotu na pewno się nie spodoba. My, nie mając takiego doświadczenia wędrowaliśmy raz na jakiś czas z naszą kotką do Weterynarza, żeby on to zrobił. Po jakimś czasie jednak zrezygnowaliśmy z tego, bo Frycia zbyt bardzo się stresowała wizytami w gabinecie weterynaryjnym i uznaliśmy, że co jak co, ale inne koty sobie radzą bez obcinania pazurów to i ona sobie radę da.

No i oczywiście mieliśmy rację. Bo kotu pazurków obcinać Nie Trzeba!!!!!

Wystarczy dać mu coś, na czym będzie mógł je sobie samodzielnie ścierać. Może to być zwykła deska, może to być specjalny drapak dla kota – do dostania w każdym sklepie zoologicznym, w różnych kształtach i wymiarach. Kot, kiedy uznaje to za potrzebne, podchodzi do takiego drapaka i sobie w niego drapie. Ściera pazurki i do tego się nie stresuje. Prawda, że o wiele milej?

Pielęgnacja kotów – czesanie

Aby nasz kot był naprawdę śliczny trzeba o niego trochę zadbać. Jednym z takich „zabiegów” jest czesanie sierści.

Czesać powinno się dosyć często, kilka razy w tygodniu, lub nawet kilka razy dziennie, w czasie linienia. Po co to robimy? Koty myjąc się liżą swoją sierść i połykają te wypadające włoski. Te zbijają się w kocim żołądku w kulki i tam zalegają. Kot, aby się ich pozbyć musi je zwymiotować. No widok to nie jest najprzyjemniejszy, dla kota czynność ta zapewne również nie należy do szczególnie ulubionych :)

Wśród akcesoriów dla kotów znajdują się specjalne szczotki do czesania kotów. Najczęściej spotyka się taką podwójną, z jednej strony z miękkim włosiem, z drugiej ze szczotką z szeroko rozstawionymi, metalowymi pręcikami. I teraz wszystko zależy co lubi wasz kot. Można czesać zarówno jedną, jak i drugą stroną. Ważne, by wyczesać nadmiar włosia :)

Czy koty się kąpie ?

I tak, i nie. Zasadniczo kotów kąpać nie trzeba, i chwała za to, bo to lekka masakra jest :) Koty kąpiemy w niewielu przypadkach, najczęściej np. po kuracji maściami lub gdy się w czymś utaplają. Czyli wówczas, gdy nie poradzą sobie same.
Do kąpieli przeznaczone są specjalne szampony dla kotów. Należy tylko pamiętać, by dobrze je spłukać! Kot przecież myje się swoim własnym języczkiem, więc mogłyby się otruć pozostawionym na sierści detergentem.

Co jeszcze? Otóż większość kotów kąpać się nie znosi. Wogóle nie tolerują jakiegokolwiek kontaktu z wodą.
Moja na przykład tak ma. Kiedyś wpadłam na świetny pomysł, żeby ją wykąpać. Starannie przygotowałam miejsce w kabinie prysznicowej, napełniłam brodzik wodą, przyodziałam kostium kąpielowy i razem z kotem weszliśmy do kabiny. Kot w sekundę znalazł się niestety na moich gołych plecach. Jej 18 pazurów mogłam podziwiać w lustrze jeszcze przez ładnych kilkanaście dni. Więcej razy nie próbowałam jej kąpać – ten raz był mocno przekonujący :D

Ale, niektóre kotki z kolei kąpać się uwielbiają. Kotka mojej siostry na przykład włazi do wanny pełnej wody i się w niej swobodnie, z radością pluska..

Żwirek do kociej kuwety – jaki najlepszy ?

Było już o kuwetach, o nauce korzystania z kuwety, ale zapomniałam wspomnieć, że kuweta musi być czymś wyłożona. Na rynku mamy przeogromny wybór różnorodnych materiałów do kociej toalety. Najpopularniejsze to piasek lub żwirek. Niby mało, dwa rodzaje, ale typów ich jest mnóstwo. Żwirki zapachowe, bezzapachowe, sypkie i takie, co się zbijają w kulkę, gdy kot nasiusia. Dobór takiego materiału będzie zależny też od naszego kota – bo to właśnie nasz kot ma go najbardziej polubić. Żwirek najlepiej jak nie jest za bardzo pachnący, to koty odstrasza. Przede wszystkim zaś powinien być czysty, więc należy go dość często sprzątać z kocich odchodów. Kotki uwielbiają czystość, więc gdy kuweta będzie zabrudzona mogą po prostu do niej nie wejść i załatwić się gdzieś obok. A przecież tego nie chcemy.

Ja dla swojej kici dobrałam żwirek, który skawala się, gdy ona nasika. Jest wygodny do sprzątania. Po prostu przy pomocy specjalnej łopatki wyciągamy taką mokrą kulkę, wyrzucamy, a żwirek usypujemy na płasko. I tyle. Łatwo, szybko, przyjemnie. A do tego nic nie śmierdzi :)

Pamiętajmy też, by kocią kuwetę od czasu do czasu opróżnić z piasku lub żwirku i dobrze umyć.

Rodzaje kuwet dla kotów

Na początku mojej przygody z kotami byłam przekonana, że kuweta to po prostu kuweta. Znajomi, od których dostałam Frycię nawet w jedną taką mnie zaopatrzyli, tak że nawet nie musiałam chodzić i szukać po sklepach. Ta pierwsza była dosyć mała, kwadratowa i po jakimś czasie kupiliśmy jej większą. W końcu kotki rosną i nawet w swojej „łazience” potrzebują trochę swobody :)

No, ale miało być o kuwetach. Więc kuwety przede wszystkim różnią się między sobą wielkością. I kolorem. Zazwyczaj to taka kwadratowa lub prostokątna miska, otwarta od góry. Piszę o tym otwarciu, bo są również kuwety tzw. dla kotów wstydliwych. Z taką nadbudówką na tej dolnej misie. Kot może sobie wchodzić do środka i nikt go nie podgląda. Trochę dziwaczny pomysł jak na mój rozum, ale.. robi się tylko to co się sprzedaje, więc skoro to jest, tzn. że i musi być popyt na takie dziwadła.

Zasadniczo kuweta musi być odpowiednio duża i stać w miejscu, do którego kot ma swobodny dostęp. Moi znajomi na przykład mieli kilka kotów i zamiast kuwety postawili po prostu ogromną miskę. I koty wcale nie narzekały :)

Czy koty muszą miauczeć ?

Miauczenie to naturalny koci odgłos. Przypomniała mi się historia z pierwszych dni z małą Frycią. Otóż wszystko było z nią fajnie, jadła, załatwiała się, bawiła się, rozrabiała. Ale.. nie miauczała. Moja siostra poleciała aż z nią do weterynarza, bo wydawało nam się to dosyć dziwne, że nasz kot nie miauczy. Oczywiście nic złego się nie działo, wszystko było z kotkiem w porządku i już niedługo potem rozpoczęła wydawać odgłosy. Powiem szczerze, że czasem to nawet tęskniliśmy do tej chwili, kiedy była cicho... Szczególnie wtedy jak dostała rujki...

Pozostałe odgłosy kocie:

  • Mruczenie. Gdy kot jest szczęśliwy to mruczy. Mruczy też często przez sen, jak mu się coś słodkiego śni. Mruczenie kota jest bardzo uspokajające i kojące, polecane osobom nerwowym, z nerwicami itp. 
  • Fukanie i prychanie – najczęściej gdy kot chce odstraszyć kogoś lub pokazać mu jak bardzo go nie lubi. Czasem też jak się wkurzy.
  • Warczenie – tak, tak, nie pomyliłam się. Koty też warczą. Ale to jak są naprawdę totalnie wkurzone, np. jak się je za długo drażni i wnerwia.
  • „Szczekanie” i takie „kikikiki” – postawcie kota przed szybą, za którą siedzi gołąb, to sami usłyszycie :) Jednym słowem są to odgłosy podczas polowania.

Koci charakter

I tu przechodzimy do sedna – kocia natura, koci charakter. Koty, w przeciwieństwie do psów, nie wymagają tak wielkiej uwagi, nie łaszą się ciągle, nie trzeba ich miziać i się nimi zajmować. Nie trzeba wychodzić z nimi na spacer, bo załatwiają swoje potrzeby w domu. Koty chodzą swoimi drogami, najczęściej są ospałe w dzień, w nocy za to buszują po kątach. Bardzo czułe na dźwięk otwieranej lodówki. Moja kicia mogła spać jak zabita, ale jak tylko otwierałam puszkę z tuńczykiem to w ułamku sekundy siedziała już za mną czekając na swoje ulubione danie :)

Co jeszcze? Druga strona kociej natury – wrodzona wredota i złośliwość :) Koty rewelacyjnie potrafią robić na złość, np. siedzisz przy komputerze, pracujesz, a tu nagle pomiędzy twoimi oczami a monitorem ląduje Kot. I nie ma rady, trzeba się nim zająć, bo się nie ruszy :) Albo – rozkładasz papiery na stole i akurat na tym co właśnie jest w tej chwili ci najbardziej potrzebny rozkłada się Kot :) Szczerze mówiąc, uwielbiam koty właśnie za to :D

Koty potrafią być też oczywiście nadzwyczaj kochane. Nie ma nic przyjemniejszego niż taki kotek, który przychodzi do ciebie, żeby dać ci buzi, przytulić się lub pogłaskać. Od razu zapominasz o tym, że np 2 minuty wcześniej potłukł twój ulubiony wazon...

Kot z rodowodem czy zwykły dachowiec ?

Niektórzy mają właśnie taki problem – decydują się na kota, ale nie wiedzą, czy lepiej mieć takiego rasowego: Persa, Syjamskiego lub jeszcze bardziej wyszukanego, czy może po prostu zwykłego dachowca. Wybór zależy od naszych upodobań. Oraz od stanu kieszeni, bo jak wiadomo koty rasowe potrafią sporo kosztować.
Jednak według mnie kot jest kotem i nie to jest najważniejsze, czy on jest rasowy czy nie. Moja Frycia na przykład jest zwyczajnym dachowym kotkiem, czy też jak to nazywa mój weterynarz – jest rasy Europejskiej. I mimo, że taka niby pospolita to jest najpiękniejszym, najmądrzejszym i najukochańszym kotem na świecie :)

Pierwsza wizyta u weterynarza

Tak, bez tego się nie obejdzie. Ani to przyjemne dla nas, dla kota tym bardziej, dla naszych kieszeni też niezbyt :)

Przede wszystkim do weterynarza trzeba pójść, gdy z naszym kotkiem jest coś nie tak, np. ma zaropiałe oczka, śmierdzi mu z uszu, drapie się po uszach. Poza tym powinno się go również zaszczepić.

Zasadniczo koty powinny być szczepione raz do roku. Jest to szczepionka na choroby typowo kocie: katar, grypa itd, które mogą spowodować nawet śmierć kota. Jeśli nasz kot wychodzi na dwór powinien dostawać również szczepionkę przeciw wściekliźnie.
Do tego zestawu należy dołączyć też zastrzyk bądź tabletkę na odrobaczenie kota.

Przy pierwszej wizycie powinniśmy otrzymać Książeczkę zdrowia Kota – w niej weterynarz umieszcza informacje o wszystkich szczepieniach, środkach zastosowanych przy leczeniu oraz o poważniejszych zabiegach, które przechodził nasz kot.

Koty i kotki - nauka korzystania z kuwety

Ja akurat nie miałam tego problemu, bo moja kotka była już wyszkolona i wiedziała gdzie się załatwiać. Co więcej, nawet sama „zażądała” umieszczenia kuwety w łazience.
Na samym początku kuweta stała w moim i siostry pokoju. Było tak dlatego, że kotek przybył do naszego domu mocno niespodziewanie i starałyśmy się, by nie wchodził zbytnio rodzicom w drogę :) Nie to, żeby nie lubili kotów. Wręcz przeciwnie. Ale obawiali się takiego uwiązania i tego, że cała opieka spadnie na nich. No i wiadomo – zadecydowałyśmy bez ich wiedzy, więc musieli okazać swoje niezadowolenie ;) (...) Po tygodniu Frytka była już pupilkiem wszystkich :)

Ale wróćmy do tematu – jak sprawić by nasz kot załatwiał swoje potrzeby do kuwety? Znalazłam bardzo dobrą wypowiedź na jednym z for i po prostu odsyłam Was do niej. Wystarczy kliknąć w tytuł: Jak nauczyć kota korzystania z kuwety ?

Imię dla kota

Kolejna bardzo ważna rzecz – dobór imienia. Jakie imię dla kotki? Jakie imię dla kota?
Oczywiście najlepiej adekwatne do płci. No i naszych indywidualnych upodobań. Ja bym jeszcze zwróciła uwagę na charakter zwierzaka. Każde kocię ma w sobie coś charakterystycznego, w wyglądzie, w zachowaniu – i do tych przymiotów sugerowałabym dobór imienia :)

Moja kicia została nazwana Frytka. Wymyśliłyśmy to razem z moją siostrą. A czemu akurat tak? Teraz nikt już nie pamięta :)

Pierwsze chwile z kotem – płeć i wiek kotów

Nadchodzi ten dzień, kiedy w domu pojawia się Kot. Albo Kotka.

Jak sprawdzić czy to ona czy on?
Aby ustalić płeć kota zasadniczo wystarczy zajrzeć mu pod ogon, ale.. no właśnie, u bardzo małych kotków może się to okazać zwodnicze :) Moja siostra na przykład była przekonana, że ma kota. Po kilku dniach okazało się, że jednak to dziewczynka. Tak, że ustalenie płci nie jest znowuż takie oczywiste :D

Wiek kota – to kolejna rzecz, którą dobrze znać od samego początku. Inaczej pielęgnuje się kotka, który ma kilka tygodni, a inaczej dorosłego.

Ja akurat zostałam obdarowana czarno-białą, dwumiesięczną kotką.

Kot w domu - co robić?

No właśnie - co robić z kotem? Jak się nim dobrze zaopiekować? Czym karmić? Jak dbać? Te i tysiące pytań zadają sobie miliony ludzi, u których w domu, mniej lub bardziej niespodziewanie, pojawił się Kot (lub Kotka) :)

Tak też było i u mnie. Początki nie były łatwe, wszystko było nowością, ale jakoś sobie poradziliśmy :) Postaram się więc skorzystać z mojego doświadczenia i zestawić tu wszystkie najważniejsze rady i porady dla nowych właścicieli kotków, tak by i jednym i drugim było jak najlepiej :)

Zapraszam do czytania !